Konoba MAX w Biograd na moru (Chorwacja)

Sharing is caring!

Nowych postów nie było baaaaaardzo długo, ale nie bez powodu. Ilość domowych i zawodowych obowiązków bywa czasami przytłaczająca, a zaraz potem nadchodzi magiczny czas urlopu. Jedno mogę Wam zagwarantować – mam ogrom materiałów do publikacji. Pierwszym tematem będzie Konoba MAX w Biograd na moru na Chorwacji. Fantastyczne miejsce, które jak się okazuje nie ma nawet własnej strony internetowej. Trzeba trochę zapłacić, ale naprawdę warto. Z resztą sami zobaczcie co zamówiliśmy.
Przystawka. Porcja gigantyczna – w sam raz dla czterech osób. Gdybym była sama obawiam się, że oprócz przystawki nic więcej bym nie zjadła. Rewelacyjna. Deska pyszności. Sery, pomidorki, kapary, sardynki, anchois, pasta, jakieś glony (bardzo smaczne, ale jakie tego nie jestem w stanie określić). Do tego oczywiście świeże pieczywo.
Krewetki w sosie pomidorowym. Podobny sos starałam się potem odwzorować w domu. Bardzo proste danie, a fantastyczne w smaku. Najwięcej zabawy dostarcza zdejmowanie pancerzyków 🙂 Gwarancja zapachu owoców morza na dłoniach.
Kucharz grilluje danie główne zaraz za barem tak, aby goście restauracji mogli wszystko widzieć. Nie wiedzieliśmy na co się zdecydować jeśli chodzi o danie główne. Zapytaliśmy kelnera o dzisiejszy specjał. Ten pobiegł do kucharza i przyniósł nam dwie ogromne, świeże ryby. Opisał dokładnie po czy zdecydowaliśmy się uwaga: na mniejszą z nich, a i tak odpowiednią dla czterech osób. Coś mi się wydaje, że restauracja nie bez powodu nazywa się MAX.
Pyszna, soczysta ryba minimalistycznie przyprawiona. Została nacięta w miejscu, ułatwiającym wyciągnięcie ości. Podana z pomidorkami, rukolą, oliwą z czosnkiem oraz szpinakiem z ziemniakami.
To zdjęcie zamieściłam, aby pokazać Wam wielkość ryby, która nie jest tak dobrze widoczna na zbliżeniu.
Kelner bardzo o nas zadbał, dopytywał czy wszystko w porządku i czy w czymś pomóc, ale nie był nachalny. Trzymał się na uboczu i czekał na odpowiedni moment, aby podejść. Doradził nam znakomite wino do obiadu. Reszta załogi po kryjomu obserwowała czy jedzenie nam smakuje i cieszyła się, kiedy widziała zadowolone miny. Bardzo przytulne i eleganckie miejsce. To nie lada sztuka połączyć obie te cechy. Serdecznie polecam każdemu, kto zawita do Biogradu na moru. Znakomita restauracja!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

shares