Wpis ten jest w całości poświęcony placowi targowemu w Barcelonie (Mercat de la Boqueria Barcelona). Myślałam, że zrobię jeden zbiorczy post z wyjazdu do Hiszpanii jak to mam w zwyczaju, ale okazało się to niemożliwe. Z samego placu targowego jest tyle zdjęć, że mam nadzieję, iż wytrwacie do końca, bo naprawdę warto. Wiadomo są lepsze i gorsze ujęcia, ale chodzi tu o produkty. Jedzenie, które zachwyca. Bogactwo kolorów i zapachów. Tak ogromna różnorodność świeżych owoców morza (ośmiornice, kraby, raki, homary, krewetki, małże, ryby i wiele wiele innych) przenikająca się z szalenie kolorowymi owocami (arbuzy, melony, ananasy, banany, kokosy, papaje, smocze owoce, pomarańcze i inne cytrusy, mango etc.) oraz pozostałymi lokalnymi produktami (mięsa, kiełbasy, szynki, oliwy, wina…) robi piorunujące wrażenie. Mnogość przypraw – rewelacja… Wchodząc na Mercat de la Boqueria Barcelona wchodzisz do innego świata w którym masz ochotę zobaczyć i spróbować wszystkiego. Sposób oświetlenia produktów, ich staranne ułożenie to bardzo ważna rzecz. Każdy dba, aby to właśnie jego stoisko przyciągało przechodniów, aby to ono było wyjątkowe. Przemyciłam tu siebie, pijącą orzeźwiającą granitę i wodę kokosową, ale próbowałam o wiele więcej z dobrodziejstw kuchni hiszpańskiej (czekajcie na smaki Hiszpanii cz.2). Jestem oczarowana. Mam nadzieję, że namiastkę tego klimatu uda mi się przekazać także Wam. A może narobię Wam smaka na paellę, kto wie? 🙂 Ja uwielbiam.

2 comments on “Smaki Hiszpanii cz.1: Plac targowy w Barcelonie”
Wszystko takie piękne. Na wyciągnięcie ręki. Palce lizać. Tak można robić zakupy, a nie w byle sieciówce.
Oczywiście, że tak 🙂