Jeśli nie piszę gdzie jest restauracja to oznacza, że znajduje się ona w Krakowie. Jeśli będę opisywała restaurację w innym mieście lub wiosce to z pewnością dam znać. Dziś na „widelec” biorę restaurację Miętę w Krakowie. W środku mimo klimatycznego wnętrza panuje charakterystyczny zapach, który mnie trochę przeszkadzał. Dla mnie to zapach starych mebli, pomieszczenia. Problem jest w zimnych miesiącach. Miałam to szczęście, że trafiliśmy na jedną z ostatnich ciepłych sobót i siedliśmy jeszcze na zewnątrz, Kiedy jest ciepło i wszystko jest pootwierane zapach nie jest wyczuwalny. Mężowi nie przeszkadzał aromat (widocznie nie każdy ma tak wyczulony węch o czym przekonałam się już nie raz). Nie to jest jednak najważniejsze. Pomówmy o jedzeniu.
Zamówiliśmy:
Pizza Prosciutto con funghi – sos pomidorowy, mozarella, szynka gotowana, pieczarki. Pizza obłędna. Zastanawialiśmy się czy by nie zapytać kucharza o ciasto na pizzę. Naprawdę genialna. Chcemy wrócić na kolejną. Idealne cienkie ciasto, doskonała proporcja składników. Palce lizać.
Makaron Tagliatelle – wstążki makaronu z cielęciną w sosie śmietanowym z suszonymi pomidorami i kaparami. Zastanawiałam się czy to dobry pomysł, ale makaron okazał się być wspaniały. Świetna konsystencja samego tagliatelle, wyczuwalny aromat przypraw, dobrze przygotowane mięso. Z chęcią spróbuję kolejnego makaronowego dania z karty menu. Nie zawiodłam się.
Dodatkowy plus za szybką obsługę i kocyk na chłodniejsze dni, który mi się przydał. Bez cienia wątpliwości polecam!