Restauracja La Bota w Tossie – także znaleziona przypadkowo. Po prostu „chodziły za nami” owoce morza. Kuchnia bardzo smaczna, aczkolwiek nie wszystko wpisuje się w moje upodobania smakowe. Jestem osobą, która próbuje wszystkiego, ale krewetki i małże to nadal moi ulubieńcy. Ryba, rozpływająca się w ustach. Warto zaglądnąć.
Bo każdy powód jest dobry, żeby poimprezować 🙂 Jak widać na wakacjach nie obowiązywały żadne diety. Lody o nazwie Crema Catalana najlepsze! Połączenie cynamonu z owocami szaleństwo! Ilości zabójcze 🙂 Polecam nasz hotel jako jedno z najbardziej imprezowych miejsc. Nie będę tu wklejać wszystkich zdjęć, bo byłoby to niezwiązane z tematyką kulinarną, ale mamy ich sporo z tańców, genialnej zumby i muzyki, granej na żywo. Drinki to prawdziwe drinki, a nie soczki na jakie można trafić w niejednym klubie.
W hotelu zawsze czy to na śniadanie czy to na obiadokolację był szwedzki stół. Wybór duży, jedzenie cały czas dokładane, obsługa uśmiechnięta. W ostatnim dniu pobytu zrobili nam prawdziwą ucztę. Sery przepyszne. Codziennie jedliśmy ogromne ilości owoców. Wszędzie były balony i serpentyny.
3 comments on “Smaki Hiszpanii cz.3: Restauracja La Bota (Tossa), Hotel Alhambra (Santa Susana)”
Wszystkie dania które prezentujesz wyglądają bardzo apetycznie! Zazdroszczę Ci, że miałaś okazję spróbować tych wszystkich potraw! Widać też, że bardzo dobrze bawiliście się na wakacjach:) pozdrawiam, NC:)
Trzeba próbować nowych smaków 🙂 Ja lubię poszerzać swoje horyzonty. Polecam każdemu. Warto, bo potem można te potrawy przenieść także do swojego domu.
P.S. Mój Instagram raczkuje 🙂
Ja też tam byłem. Miód i wino piłem (nie tylko). Potwierdzam, mega miejsce na wypoczynek i imprezy. Polecam.