Kolejna wersja szakszuki z rzeczy, które zostały w lodówce. Ostatnio już kilka razy wykorzystywałam ten sposób, aby nie marnować jedzenia. Dziś szakszuka z pieczarkami i kukurydzą, a w zanadrzu mam jeszcze szakszukę ze szpinakiem i fetą. Jedno jest pewne: cokolwiek dodam do szakszuki to jajka i pomidory są gwarantem pysznego dania śniadaniowego lub kolacyjnego. W lodówce miałam tylko dwa jajka docelowo lepiej jest mieć cztery.
Szakszuka z pieczarkami i kukurydzą (2 porcje):
- 1 lub 2 ząbki czosnku
- cebula
- 4 jajka (miałam tylko 2)
- 5 pieczarek
- około 1/2 puszki kukurydzy
- puszka krojonych pomidorów
- sól
- pieprz
- zioła prowansalskie
- zielona cebulka
- 35 g sera Gouda
Pokroić cebulę w średniej wielkości kostkę, czosnek drobno, a pieczarki w paski. Wrzucić na patelnię i podsmażyć. Wlać pomidory i smażyć do odparowania nadmiaru wody. Dorzucić kukurydzę i wymieszać. Doprawić. Wbić jajka w przygotowane otwory. Dodać pokrojony w kostkę ser żółty. Smażyć do ścięcia się jajek częściowo pod przykryciem częściowo bez. Gotową szakszukę posypać pokrojoną zieloną cebulką.
Wersja dla osób, które stronią od cebulki czy szczypiorku.
A oto przyczyna tak długiej przerwy w pisaniu, choć zdjęć czeka sporo. Pan Kokos.