Indyjska restauracja zlokalizowana w centrum Krakowa na ulicy Świętego Tomasza do której zaprosił nas mój tata z okazji swoich urodzin. Ucieszyła nas ta wiadomość, ponieważ rozkochaliśmy się w kuchni indyjskiej już za pierwszym razem w Indii Masali, którą opisałam http://karolakulinarnie.blogspot.com/2016/04/restauracja-india-masala-w-krakowie.html
Zamówiliśmy:
- Curry z baraniną i ryżem basmati
- Saag (tradycyjny indyjski sos szpinakowo – śmietanowy) z baraniną
- Masala (popularny indyjski sos na bazie gęstej pasty ze świeżych pomidorów, cebuli, imbiru, czosnku i chilli) z grillowaną baraniną
- Masala z grillowanym kurczakiem
- Pieczywo indyjskie
Restauracja świetna. Bardzo klimatyczne miejsce. Miła i szybka obsługa, a jedzenie jak przystało na kuchnię indyjską niezwykle aromatyczne i pyszne oraz… ostre. Mały minus za to, że nikt nas nie zapytał o stopień ostrości. Wszyscy byli zadowoleni, ale mnie wypaliło jak diabli, ponieważ moje łagodne curry było tak ostre, że normalnie takich rzeczy nie jem, chociaż lubię ostre jedzenie. Zamówiłam podwójne picie i podwójny ryż, bo to było pyszne i musiałam to zjeść, ale z ostrością bym nieco przystopowała. Zdecydowanie polecam to miejsce, ale tak na przyszłość radzę zwrócić się do kelnera z małą uwagą na temat ostrości jeśli ktoś nie jest przygotowany na ekstremalne doznania. Tak czy owak kuchnia indyjska podbiła moje serce i robię coraz więcej indyjskich eksperymentów w domu 🙂 Była to doskonała odskocznia po Lost Souls Alley, gdzie myślałam, że zejdę na zawał (tak apropo ekstremalnych doznań!). Efekt straszenia nas był taki, że mama rzuciła mną o ścianę na co ja prawie podbiłam jej oko 🙂 Też polecam, ale drugi raz raczej się nie zdecyduję na dom strachów… Przynajmniej nie teraz, może jak trochę ochłonę.